Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tu i tam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tu i tam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2014

Celebrujmy każdą wspólną chwilę


Niby rzecz dzieje się w Unii Europejskiej, niby dzieli nas jedynie około 700 kilometrów, jednak każdy miesiąc, tydzień, dzień bardzo się dłuży... Szukając lepszego jutra wysłałyśmy z Amelką naszego tatę do pracy do Hamburga. Ciężki jest każdy dzień, nie muszę już chyba wspominać o dniach, kiedy dzieje się coś złego, a nie ma do kogo się przytulić, ani porozmawiać... Na szczęście, to już tylko kwestia dwóch miesięcy kiedy będziemy znowu razem :) Póki co z Amelką jesteśmy światowymi kobietami i co chwila latamy do Hamburga z odwiedzinami - i tu ukłon dla tanich linii lotniczych (w jedną stronę 39zł).

Te wspólne chwile celebrujemy jak tylko się da. Ostatnim razem jak byłyśmy u naszego taty, to odwiedziłyśmy Wildpark Schwarze Berge. Piękne tereny i mnóstwo europejskich zwierząt.

poniedziałek, 15 września 2014

Końcówka lata u dziadków w ogrodzie

Wakacje się skończyły, wieczory coraz to chłodniejsze, ale czasem są jeszcze takie dni, kiedy jest szansa spakować Młodą w auto i pojechać do dziadków na wieś korzystać ze świeżego powietrza i całej pięknej aury jaką daje nam właśnie wieś. 

Co prawda truskawek i poziomek już nie pozrywamy z krzaczków, ale nadal jest ogromna frajda z hasania po trawie, wyrywania jej garściami oraz oglądania kwiatków :)


Summer has finished, evenings are getting colder, but there is still chance for Amelia to visit her grandparents and to breatche fresh air at countryside. Admittedly we can pick up raspberrys or wild strawberrys but there is always lot of fun by runing on the grass, watching flowers or just to blust them:)

 

wtorek, 1 lipca 2014

Pewnego dnia w Hamburgu

Strasznie ciężko było mi przysiąść do napisania tego posta. Z jednej strony miałam ostatnio tyle na głowie, że po prostu brakowało mi czasu i głowy, a z drugiej strony w wolnej sekundzie zwyczajnie miałam lenia :) Ale jest, w końcu jest!

W ubiegłym tygodniu byliśmy w Hamburgu w odwiedzinach u naszej kochanej cioci Renaty.
 Czas leciał z tak szaleńczą prędkością, że zdjęcia mamy tylko z jednego popołudnia, ale było super :) 

Obawiałam się jak Amelka zniesie podróż samolotem, jednak całkowicie niepotrzebnie. Mieliśmy godzinne opóźnienie lotu, które Mała całkowicie przespała, a podczas lotu fikała i się śmiała. Po wylądowaniu kolejna godzinka jazdy autobusem - także przespana. Niejednokrotnie powtarzam, że Amelka to anioł, nie dziecko :) Droga powrotna do Gdańska wyglądała identycznie. 
Ah... jak ja mam dobrze z moją córeczką.

piątek, 6 czerwca 2014

Przespany Dzień Dziecka

Jaki prezent jest najlepszy dla naszych pociech na Dzień Dziecka? 
Moim zdaniem my sami - rodzice, dziadkowie, najbliżsi :) To ile damy z siebie miłości wróci do nas z dwojoną mocą. 
Oczywiście, że zabawki są super i Amelka wyciąga rączki z uśmiechem na buzi do każdego świecącego się i grającego gadżetu, ale po kilku minutach szuka już nowych bodźców. 

Nasz pierwszy wspólny Dzień Dziecka postanowiliśmy spędzić na wiosce u dziadków. Pogoda pięknie dopisała i nabraliśmy nawet kolorków na buzi, ale zdjęć nie mamy za dużo, ponieważ świeże powietrze zadziałało na nas wszystkich usypiająco. Najpierw zasnął Amelkowy tata, bo był zmęczony po nocnej pracy, potem Amelkowy dziadek czmychnął spać po obiadku na przysłowiowe "pół godzinki dla słoninki" ;) No i tak jakoś Amelkową mamę znużyło i też usnęła. Jak się położyłam, tak w sekundę zasnęłam.... W ten sposób babcia miała wnuczkę tylko dla siebie.