Moje doświadczenia z igłą i nitką sięgają co najwyżej do podania owych przedmiotów mojej mamie i użycia słów: "pomóż proszę" :) Ale świat nie kręci się wokół mnie na całe szczęście i są osoby wyjątkowo uzdolnione, które ogrom swojego serducha przelewają właśnie na szycie i tworzenie cudownych rzeczy. Taka jest właśnie Werka Zeberka!
wtorek, 9 września 2014
środa, 27 sierpnia 2014
Idzie jesień - zakupy!
Jesień nadchodzi wielkimi krokami, więc i my się wybrałyśmy na małe zakupy w celu doposażenia Amelci szafy. Ku mojemu zdziwieniu, a za razem ogromnej radości, Amelkowa kurtka z wiosny leży doskonale i pochodzimy w niej do końca jesieni ;) Zdziwienie moje wynika stąd, że owa kurtka jest rozmiaru 68, a aktualnie młoda nosi 80 :D
Po spacerze alejkami naszej Galerii, zdecydowałyśmy się na zakupy w Zarze, H&M, Reserved i SMYKU. Zara nie miała dla nas już nic z przecen, za to okazało się, że mamuśka bez problemu mieści się w rozmiarówkę na dziecięcym, czyt. rozmiar 156 i 164 :D Leginsy czy niektóre sukienki za pewne okazałyby się za ciasne, bądź za kuse, jednak z większością rzeczy nie ma najmniejszego problemu - tak! jestem z siebie dumna :P Ale wracając do Amelki, kupiłyśmy super buciki i komin w kotki.
![]() |
| Zdjęcie zapożyczone z Zara |
![]() |
| Zdjęcie zapożyczone z Zara |
sobota, 9 sierpnia 2014
Wspominkowo i urodzinowo
Po dwóch latach starania się o Amelkę nie mogłam uwierzyć w wynik testu ciążowego. Pojechałam na badanie krwi, ono też potwierdziło ciążę. Cieszyłam się i z niecierpliwością czekałam na pierwsze badanie u ginekologa. Na USG zrobionym w 4 tygodniu było widać jedynie kropeczkę, taką jak główka szpilki... Doktor powiedział, że nie da mi 100% potwierdzenia czy ta mini kropeczka, to już moje wyczekane maleństwo. Co zrobiłam? Całą drogę do domu płynęły mi łzy po policzkach, a mama mówiła "oj jak jest kropka to jest młody albo młoda i nie rycz mi tak" - miała racje :)
Przez pierwsze cztery miesiące najczęściej odwiedzanym przeze mnie pomieszczeniem była łazienka... Mogłam wszystko jeść i pić, jedynie zapachy mnie zabijały. Brzuszek rósł i rósł :) Na jedno z badań kontrolnych zabrałam mamę, usłyszała bicie serduszka i zobaczyła małą "kosmitkę" na monitorze, chyba jej się podobało, bo słyszałam nutkę wzruszenia w jej głosie. Amelcia znakomicie umilała mi czas i gwarantowała wiele atrakcji w postaci ciągłych czkawek i niezliczonych kopniaków oraz jakiś sztuczek gimnastycznych. Piotrek jak wracał z pracy klękał przy łóżku i obserwował jak młoda szaleje w brzuchu :) Całe dziewięć miesięcy upłynęło baaardzo szybko. Zdążyliśmy się przeprowadzić, wyremontować nowe mieszkanie i pozostało nam czekanie...
wtorek, 29 lipca 2014
Roczek tuż tuż...
Zdjęcie powyżej to mała zapowiedź tego co planuję na Amelki urodziny. Ktoś może się domyśla, co chcę zrobić? 2 sierpnia zbliża się wielkimi krokami, koncepcja jest i już zaczęłam co nieco przygotowywać. Z założenia ma być skromnie, tanio i różowo-biało ;) Większość rzeczy zrobię sama, zobaczymy jak mi pójdzie, a efekty mojej pracy na pewno zostaną sfotografowane i następnie tutaj zaprezentowane.
wtorek, 1 lipca 2014
Pewnego dnia w Hamburgu
Strasznie ciężko było mi przysiąść do napisania tego posta. Z jednej strony miałam ostatnio tyle na głowie, że po prostu brakowało mi czasu i głowy, a z drugiej strony w wolnej sekundzie zwyczajnie miałam lenia :) Ale jest, w końcu jest!
W ubiegłym tygodniu byliśmy w Hamburgu w odwiedzinach u naszej kochanej cioci Renaty.
Czas leciał z tak szaleńczą prędkością, że zdjęcia mamy tylko z jednego popołudnia, ale było super :)
Obawiałam się jak Amelka zniesie podróż samolotem, jednak całkowicie niepotrzebnie. Mieliśmy godzinne opóźnienie lotu, które Mała całkowicie przespała, a podczas lotu fikała i się śmiała. Po wylądowaniu kolejna godzinka jazdy autobusem - także przespana. Niejednokrotnie powtarzam, że Amelka to anioł, nie dziecko :) Droga powrotna do Gdańska wyglądała identycznie.
Ah... jak ja mam dobrze z moją córeczką.
sobota, 14 czerwca 2014
A było już tak słonecznie...
Oh jak piękna pogoda była jeszcze kilka dni temu...
Patrzę teraz za okno i na Amelkę i myślę sobie jak fajnie byłoby poleniuchować gdzieś na kocyku w promykach słonka...
A tu deszcz deszcz i deszcz :( Byłyśmy w czwartek u babci, ale było tak zimno, że na dworze byłyśmy zaledwie chwilę i uciekałyśmy do ciepłego domku.
Kto nas śledzi na Facebook'u ten wie, że we wtorek wybieramy się do Niemiec, troszkę służbowo i troszkę w celach odpoczynku. To będzie nasz pierwszy taki wspólny duży wyjazd i przede wszystkim ogromne przeżycie, ponieważ Amelka nie leciała jeszcze nigdy samolotem. I tak jak ona nie widzi zapewne w tym nic wielkiego, tak ja jestem przerażona, tym bardziej, że w drodze powrotnej wracamy same i zabraknie nam towarzystwa w postaci naszego taty.
piątek, 6 czerwca 2014
Przespany Dzień Dziecka
Jaki prezent jest najlepszy dla naszych pociech na Dzień Dziecka?
Moim zdaniem my sami - rodzice, dziadkowie, najbliżsi :) To ile damy z siebie miłości wróci do nas z dwojoną mocą.
Oczywiście, że zabawki są super i Amelka wyciąga rączki z uśmiechem na buzi do każdego świecącego się i grającego gadżetu, ale po kilku minutach szuka już nowych bodźców.
Nasz pierwszy wspólny Dzień Dziecka postanowiliśmy spędzić na wiosce u dziadków. Pogoda pięknie dopisała i nabraliśmy nawet kolorków na buzi, ale zdjęć nie mamy za dużo, ponieważ świeże powietrze zadziałało na nas wszystkich usypiająco. Najpierw zasnął Amelkowy tata, bo był zmęczony po nocnej pracy, potem Amelkowy dziadek czmychnął spać po obiadku na przysłowiowe "pół godzinki dla słoninki" ;) No i tak jakoś Amelkową mamę znużyło i też usnęła. Jak się położyłam, tak w sekundę zasnęłam.... W ten sposób babcia miała wnuczkę tylko dla siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



